Solidarni z Solidarnymi
 
Katarzyna Dowbor
Katarzyna Dowbor
fot. Łukasz Zandecki, Agencja Gazeta

"... Solidarność jest fajnym hasłem dla przywołania i przypomnienia solidarności międzyludzkiej. (...) Tak rozumiana może spowodować, że pomożemy innym. Wspólnie w kogoś zainwestujemy, kto potem dzięki temu, że sam otrzymał pomoc, kiedyś tej pomocy udzieli innym..."

Jest takie powiedzonko: ?Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy?. Kiedyś ci coś dał i teraz jest czas, żebyś ty dał coś innym, jeżeli masz trochę więcej. Podziel się z innymi. Nic nie jest nam dane na zawsze, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Warto się dzielić, choćby dlatego, żeby pomóc sobie samemu.

Chodziłam w Toruniu do Szkoły Podstawowej nr 13. Średnia szkoła to już LO nr 5. To były bardzo fajne miejsca. W podstawówce mieliśmy bardzo sympatycznych nauczycieli. Liceum było znakomite: miałam świetną klasę, tak że mam szalenie miłe wspomnienia ze szkoły.

W szkole średniej wspólnie redagowaliśmy gazetę, bawiliśmy się w teatr szkolny, śpiewaliśmy razem piosenki na studniówkach i innych imprezach, robiliśmy kabaret. To było nie tylko wspólne chodzenie do szkoły, ale znacznie więcej ? my razem fajnie spędzaliśmy czas.

Najlepiej wspominam ze szkoły dwie nauczycielki - jedną z podstawówki, drugą ze szkoły średniej. Z podstawówki, to była moja pani polonistka, która namawiała mnie do prowadzenia pamiętnika a to niezwykle rozwinęło moją wyobraźnię. Dzięki niej bardzo dużo czytałam. Natomiast w liceum?ech... ja do dziś bardzo nie lubię matematyki. Również inne przedmioty ścisłe to była dla mnie katorga. Mimo to najbardziej ulubioną nauczycielką ze szkoły średniej stała się właśnie matematyczka. Była taką fajną nauczycielką z powołaniem, z dużą klasą, z umiejętnością zdobywania uczniów, że nie sposób było jej nie kochać. Nie lubiłam przedmiotu, ale podobało mi się jak prowadziła lekcje. Zaczynała zawsze od opowiedzenia kawału, rozluźniała nas i dopiero potem uczyła dalej matematyki.

Kiedy byłam chora, 2 czy 3 miesiące, i nie było mnie w szkole istniało niebezpieczeństwo, że nie zaliczę matematyki. Jednak Pani Wiesława postanowiła, że popracuje ze mną osobiście. Kazała mi przyjeżdżać do siebie do domu i przerabiałyśmy ten materiał, który ona miała z dzieciakami w szkole. Dopiero kiedy uznała, że coś potrafię, w miarę się orientuję zaliczyła mi matematykę. Czyli nie tylko nie zrobiła mi krzywdy (jeśli chodzi o ocenę), ale bardzo pomogła i to bezpłatnie! Także była to nauczycielka z powołania: osoba o przedwojennej mentalności, z poczuciem obowiązku zawodu. Dobrze jest mieć takiego nauczyciela.

Nigdy nie korzystałam ze stypendiów ponieważ nie byłam orłem. Uczyłam się tylko przedmiotów, które mnie fascynowały. Nad polskim i historią mogłam siedzieć godzinami w bibliotece - czytać i sprawdzać. Dobra też byłam z w-fu. Zostawałam kapitanem wszystkich szkolnych drużyn jakie tylko istniały. Natomiast jestem wielką zwolenniczką stypendiów, zwolenniczką wyrównywania szans. To jest najważniejsze.

Stypendia wyrównują szanse młodych ludzi. Są często dolni, fajni ludzie którzy nie dostają w prezencie tego, co na przykład ja czy moje dzieci. Mój tata był naukowcem, a książki były w domu najważniejsze. Więc i ja i mojej dzieci dostaliśmy w prezencie szansę. Tą szansa jest ogromna biblioteka. Tą szansą są też pieniądze, które wydałam na zajęcia z języków dla mojego syna i córki. Zainwestowałam też w wyjazdy córki za granicę, żeby szlifowała język. Natomiast są uczniowie, którzy nie mają takich możliwości. Nikt im nie zafunduje dodatkowej nauki. Nie dostaną szansy, żeby doszkalać, szlifować język. Nie mają biblioteki w domu, a mieszkają w miejscowościach, gdzie dawno już przestały działać biblioteki publiczne. Oznacza to, że nie mają dostępu do lektur i książek, które powinno się przeczytać. Stypendia są jedyną szansą, żeby te dzieci się dalej uczyły. Żeby miały wgląd do wiedzy, do materiałów, do książek. To jest bardzo istotne.

Proszę powiedzieć, co dziś dla Pani oznacza słowo solidarność?

Niestety przez polityków trochę się nam zdefraudowało to słowo. Jestem na nich za to zła. Dlatego, że ten wyjątkowy zryw, jest piękną kartą w naszej historii. Jednak politycy trochę te hasła solidarności zmarnowali, przede wszystkim przez próby zawłaszczania go na wyłączność jednej czy drugiej grupy. Solidarność to my, a nie solidarność to wy. Co jest bzdurą kompletną, bo to był wielki, wspaniały zryw ludzi z różnych miejsc, z różnym pochodzeniem. Wszystkich łączyło jedno.

Solidarność jest fajnym hasłem dla przywołania i przypomnienia solidarności międzyludzkiej. Może ona być podstawą: solidarności miast, szkół, ludzi wychowanych na podobnych podwórkach. Tak rozumiana może spowodować, że pomożemy innym. Wspólnie w kogoś zainwestujemy, kto potem dzięki temu, że sam otrzymał pomoc, kiedyś tej pomocy udzieli innym.

Przekaż środki
Stypendia Św. Mikołaja
Do poprawnego działania portalu konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScriptu. Włącz obsługę JavaScriptu i odśwież stronę.
Trwa ładowanie
Stypendia Św. Mikołaja